Liczba ludności Wielkopolski wschodniej zmalała w XXI wieku o 17 tysięcy osób. Szacuje się, że do 2030 roku zmaleje o następne 10 tysięcy, a do 2040 o kolejne 22 tysiące. To efekt nie tylko mniejszej liczby urodzeń, ale przede wszystkim emigracji, w poszukiwaniu pracy i wykształcenia w większych miastach. Nie ma nic złego w samym wyjeździe z regionu, bo jeśli ktoś wyjeżdża zdobyć wiedzę i doświadczenie, a potem wraca po kilku latach, to oznacza, że wzbogaca nasz region tym doświadczeniem, którego tutaj by się nie nauczył. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy młody człowiek emigruje i nigdy nie wraca. Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Z jednej strony światowe trendy i globalizacja, z drugiej strony nasze lokalne podwórko. Nasz region nie znalazł odpowiedzi na pytanie “co po węglu”, przez co nie ma nowej wizji rozwoju społecznego i gospodarczego. Młodzi to czują i przez to, że nie widzą perspektyw na przyszłość, wyjeżdżają. Wyjeżdżają, bo nie ma wysoko płatnych miejsc pracy, a w większym mieście znajdą pracę od ręki. Wyjeżdżają, bo nie ma tu dla nich form spędzania czasu wolnego, których gdzie indziej jest od groma. Wyjeżdżają, bo koszt wynajmu mieszkania w Koninie zrównał się z Poznaniem, więc po co mają tu nadal siedzieć? Wyjeżdżają, bo nie czują więzi z regionem, którą wśród starszych pokoleń zbudowała kopalnia węgla, oferując nie tylko miejsca pracy, ale także społeczno-kulturową więź. Działał Górniczy Dom Kultury, dzieci wyjeżdżały na wczasy z kopalni, a coroczna barbórka gromadziła tłumy. To już niestety nie wróci, ale musi powstać coś nowego, coś co zwiąże młode osoby z regionem, tak że zaczną się z nim identyfikować.
Jeśli mamy rozwiązać ten problem, to trzeba spojrzeć na niego szeroko. Po pierwsze trzeba wesprzeć finansowo firmy, aby tworzyły więcej staży i praktyk już na etapie szkoły średniej. Kontakt młodych osób z lokalnym biznesem może zbudować poczucie, że jednak są tu ciekawe miejsca pracy i warto tutaj zostać. Dalszym krokiem musi być utworzenie już samych miejsc pracy, po ukończeniu stażu, czy praktyki. Kolejnym aspektem jest niezaprzeczalny fakt, że jako młodzi w XXI wieku jesteśmy kreatywni. Wielu z nas potrzebuje tylko komputer i biurko, żeby samemu stworzyć sobie miejsce pracy. Państwo powinno wspierać młode osoby w samozatrudnianiu się, bo jeśli danego miejsca pracy nie ma na na naszym lokalnym rynku, to w wielu przypadkach da się je stworzyć samemu np. będąc z wykształcenia programistą.
Po drugie tożsamość społeczna i kultura. Młodzi muszą mieć gdzie się spotkać, żeby budować więzi społeczne. Obecna oferta kulturalna regionu nie odpowiada na nasze potrzeby. Młodzi powinni mieć wpływ na wybór programu muzycznych festiwali, tak aby do naszego regionu zjeżdżali także artyści, do których bawi się młode pokolenie. Ponadto w każdej gminie powinno powstać swego rodzaju “miejsce twórczości młodzieży”. Nie nazywałbym tego domem kultury, bo mam tutaj na myśli miejsce, gdzie młodzież może przyjść z komputerem i popracować, skorzystać z instrumentów i założyć swój zespół muzyczny, zasadzić wspólny ogród społeczny, czy nauczyć się szyć na maszynie. Po 89 roku zniknęło mnóstwo świetlic wiejskich i gminnych ośrodków kultury. Czas je przewrócić, w trochę innej, odświeżonej formie, bo inaczej żadne społeczeństwo młodych tutaj nie powstanie.
Po trzecie edukacja. Pójście na studia nie może się dłużej wiązać z wyjazdem z regionu. Mamy przecież dobre, lokalne uczelnie np. Akademie Nauk Stosowanych w Koninie (dawniej PWSZ). Te uczelnie często chciałyby się rozwijać, ale nie mają na to środków. Państwo powinno w końcu zwiększyć finansowanie lokalnych uczelni, bo obecnie te największe w polsce mają wisienkę, a my nawet nie dostajemy podstawy tortu. Mam jednak świadomość, że wsparcie lokalnych uczelni może tutaj nie wystarczyć. Wzorem innych regionów np. kaliskiego, należy utworzyć wydział politechniki poznańskiej w Koninie, tak aby przygotowywał przyszłych pracowników sektora energetycznego, ale rzecz jasna zielonej, odnawialnej energii.
Nie wiem czy te pomysły wystarczą, by zachęcić młodzież do zostania w regionie. Od 5 lat jednak przeprowadziłem mnóstwo spotkań z młodzieżą w szkołach i wiem, że te 3 kwestie są absolutną podstawą, jeśli chcemy myśleć o przyszłości młodzieży w Koninie.